Przeglądasz kategorię Akrobacje powietrzne

Wciąż bardziej offline

Kilkukrotnie mogliście przeczytać moje wypociny odnośnie dbania o swój offline, czy to tutaj, czy na Twitterze. Ponad 2 lata temu napisałem, że uciekam w offline (dokładnie 10 lipca 2015 r. – rzeczywista data publikacji na starym blogu). Od tamtego wpisu minęło sporo czasu. W tzw. międzyczasie wiele się w moim życiu zmieniło, zarówno prywatnie, jak i zawodowo. Jednak moje postrzeganie tego, co dzieje się w sieci, jaka jest jakość sieci społecznościowych, a przede wszystkim ilość czasu na nią poświęcaną, się nie zmieniła,…

Czytaj dalej

List do S.

Dziś jest Twoje małe święto, więc piszę do Ciebie list. Piszę również, bo jeszcze nie chcesz oglądać świata i chowasz się jeszcze pod sercem mamy. Chciałbym Ci złożyć życzenia, ucałować, ale robię to tymi słowami, a także mówiąc do Ciebie przez brzuch mamy. Mój kochany, chciałbym, abyś był zdrowy, uśmiechnięty i szczęśliwy. Aby spełniały się Twoje marzenia. Abyś odkrywał piękno świata, smakował go i czerpał z niego pozytywną energię. Tego wszystkiego Ci życzę. My tu jesteśmy i zawsze dla Ciebie będziemy. Nie możemy…

Czytaj dalej

Share Week 2017

Dotychczas nie brałem udziału w Share Week, który jest aktualnie popularny wśród internetowych twórców. Moje perypetie z tworzeniem, zamykaniem bloga, przekonywały, że nie było sensu. Czym w ogóle jest Share Week? To akcja stworzona przez Andrzeja Tucholskiego, w ramach której blogerzy (twórcy) na swoich blogach polecają blogerów (twórców), a jednocześnie zgłaszają ich do autora akcji. Andrzej na łamach swojego bloga tworzy podsumowanie całości. O akcji wiele razy czytałem, nawet kiedyś ktoś mnie polecił. Niewiarygodne, ale prawdziwe. Jednak zacząłem się zastanawiać czy wziąć w niej udział. Doszedłem do wniosku,…

Czytaj dalej

Celebruję weekend

W weekend potrzebuję odpoczynku. Dosłownie od wszystkiego, pracy, ludzi, rozmów, krzyku, śmiechu, telefonu, sociali. Bez spraw pilnych, pilniejszych, najpilniejszych. W tygodniu kiepsko sypiam, zaprzątam głowę tysiącem spraw. Żeby zregenerować tygodniowe zużycie organizmu celebruję weekend. Wysypiam się. Obserwuję świat i nie uczestniczę aktywnie w pogoni za lepszym życiem. W strefie wyłączonego telefonu Piątek, godzina 18, otwieram drzwi mieszkania, a z mojego gardła wydobywa się jedno soczyste stwierdzenie – weekend kurwa! Odkładam torbę z laptopem i poplątanymi ładowarkami, nie będą mi…

Czytaj dalej