Imponuje mi jak inni radzą sobie z organizacją swojego czasu. Przeczytałem na ten temat wiele wpisów w rodzimej blogosferze, przesłuchałem kilka odcinków podcastów. Podejmowałem kilka, jeśli nie kilkanaście prób w celu uzyskania takiego samego efektu jak oni. Był hype, jednak efektów zero. Szybko mi się nudziło, to dbanie o szczegóły, monotonia. Po krótkim czasie przechodziła fascynacja i rzucałem wszystko w kąt. Dochodziłem wręcz do przekonania, że organizacja na takim poziomie, to dla mnie zbędne starania, niepotrzebne zabiegi.

Organizacja, po co mi to?

Dopiero dziś zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo się wtedy myliłem. Po 8 miesiącach przebywania z własnym dzieckiem wiem, że organizacja spraw pobocznych wręcz stała się priorytetowa i wreszcie wchodzi mi w krew. Okazuje się, że za dużo rzeczy zaplanowanych zapominałem. Coś z kimś ustalałem, twierdziłem, że zrobię, po czym zapominałem. Może gdybym zapisał, to bym pamiętał. Ile razy z tego powodu plułem sobie w brodę, to głowa mała.

Przyszedł pewien dzień, kiedy zacząłem korzystać z kalendarza, zarówno papierowego, jak i elektronicznego. Do tego doszły aplikacje do zarządzania zadaniami, hasłami. Zrobiłem porządki w skrzynkach pocztowych (tak, mam ich kilka, a dlaczego, to dowiecie się w dalszej części tekstu) i synchronizacji plików. Testowałem różne rozwiązania, ale obecne są dla mnie najbardziej przystępne.

Maile

Wspomniałem wyżej, że mam kilka skrzynek pocztowych i możecie się zastanawiać po co. Otóż korzystam z 3 skrzynek pocztowych: pierwsza przewidziana jest na korespondencję prywatną, druga związana z blogiem, a trzecia to spam, na który rejestruję konta, social media, a także wprowadzam go tam, gdzie muszę, aby cokolwiek uzyskać. Do zarządzania tym wszystkim wykorzystuję Sparka, zarówno na iOS, jak i macOS. Jest dla mnie najlepszym klientem pocztowym na wspomniane platformy, a testowałem różne możliwości. W sumie od klienta pocztowego nie wymagam wiele, ale Spark przypadł mi do gustu pod względem wizualnym oraz możliwościami synchronizacji ustawień via iCloud. Teraz nie przypominam sobie czy któryś z klientów pocztowym również oferował taką możliwość, nie zagłębiam się w to skoro mam sprawdzającego się Sparka. Dotychczas nie miałem z nim żadnych problemów. Podstawową opcją w Sparku jaką ustawiłem, było wyłączenie powiadomień dla skrzynki, gdzie przychodzi spam. Zatem coś tam przychodzi, jak będę chciał to do tego zajrzeć, to to zrobię, ale zbędnie nie zawraca mi głowy.

Zadania

Tutaj to już w ogóle miałem wiele podejść. Kiedyś próbowałem korzystać z Wunderlista, ale nie wyszło. Potem jeszcze coś i jeszcze coś i znowu nie wychodziło. Gdy zacząłem korzystać z Todoist, to nawet jakoś się przyzwyczaiłem. Nawet tymczasowo wdrożyłem go w swojej pracy do zarządzania zadaniami zleconymi przez szefa. Takie rozwiązanie się sprawdzało. Jednak po jakimś czasie nawet Todoist wylądował w kącie. Dopiero rozmowy z Bobiko o tej platformie, jego testy innych możliwości, sprawiły, że ostatecznie przekonałem się do Todoist. Teraz każdy dzień w pracy rozpoczynam od przejrzenia list zadań. Podzieliłem je na zawodowe, związane z blogiem, zakupy, sprawy mieszkaniowe, prywatne, a także korzystam z list współdzielonych z innymi użytkownikami, z którymi współpracuję. Nie mam co prawda takich wielkich sukcesów jak Bobiko, ale idzie mi coraz lepiej. Przede wszystkim, nie zapominam już o czymś, co miałem zrobić.

Kalendarz

Próbowałem kiedyś korzystać tylko z kalendarza analogowego, ale nie sprawdziło się. Potem z samego kalendarza w telefonie, również się nie udało. Zatem korzystam z kalendarza analogowego i kalendarza w telefonie, który jest synchronizowany z tym na moim laptopie. W kalendarzu papierowym zapisuję, notuję wszelkie kwestie związane z pracą, czasem z kwestiami prywatnymi. Kalendarz elektroniczny to istna baza przypomnień o urodzinach/imieninach rodziny i znajomych, a także skarbnica wiedzy o…terminach meczów Manchesteru City, Bayernu Monachium, a także kilku innych drużyn (Napoli, Juventus, PSG, Barcelona). Dzięki temu wiem, co było ustalone podczas spraw zawodowych, a także, kiedy komuś złożyć życzenia, albo zwrócić wzrok w stronę telewizora i obejrzeć dobre meczycho. Jeśli chodzi o same mecze, to polecam subskrybowanie kalendarzy tworzonych pod adresem https://fixtur.es/.

Hasła

Jakoś nigdy nie byłem fanem generatorów haseł i aplikacji do zarządzania nimi. Problem zaczęły się, kiedy w coraz więcej haseł musiałem zapamiętać w pracy, a i w życiu prywatnym hasła się mnożyły. Zacząłem przygodę z LastPass. Jednak momentami był irytujący, wręcz wku…wiający ze swoimi powiadomieniami, wymogami zmiany haseł, a także niedostępnością usługi. Pozbyłem się go. Szybko się nudzę rzeczami, które mnie irytują i zamiast pomagać, to utrudniają. Niedawno wpadłem na RememBear. Oooooo i tu się przygoda rozpoczęła od nowa, ale póki co, jest o wiele lepsza niż w przypadku LastPass. RememBear ma świetną, minimalistyczną aplikację dla iOS, tak samo dla macOS. Wtyczki dla przeglądarek nie są tak nachalne i uporczywe jak w LastPass. Zaprzyjaźniłem się z RememBear i wreszcie moje hasła są opanowane. Nawet jak nie pamiętam jakiegoś hasła do dawno nieużytkowanego konta, RememBear spieszy z pomocą.

Konsumpcja treści

Dowiedziałem się, że rozwiązanie, z którego korzystam do konsumpcji treści to jakaś „stara szkoła”, chociaż wiem, że wiele osób nadal pochłania treści. Otóż subskrybuję RSS poprzez Feedly. Tak robię od kilku lat i nie zamierzam nic zmieniać. Nie wchodzę na strony/blogi, żeby sprawdzić, czy pojawiło się coś nowego. Nie subskrybuję również nowości na Facebook’u, nie obserwuję profili stron czy blogów. Wszystko załatwia Feedly, a efekty konsumuję poprzez Reedera dla iOS. Jeśli wpadnie mi coś ciekawego w oko, a nie mogę tego przeczytać w danej chwili, to dodaję tekst do aplikacji Pocket, a gdzie się najlepiej czyta? No wiadomo, że w toalecie hehe. Natomiast do słuchania podcastów korzystam z aplikacji CastBox. Jest to fajny, lekki odtwarzacz, bez żadnych wodotrysków. Subskrybuję tylko kilka podcastów, ale dla mnie bardzo wartościowych: „Olek Wandzel Podcast”, „Bo czemu nie?”, „Pomoc w kreatywnej pracy”, „Więcej niż oszczędzanie pieniędzy” i „Nerdy nocą”.

Wreszcie zorganizowany

Tak, czuję, że wreszcie to jest poczucie zorganizowania, które mnie najbardziej satysfakcjonuje. Przekonałem się do kilku rozwiązań, a co najważniejsze, przyzwyczaiłem się do ich stosowania, co chyba było największym wyzwaniem. Każdy dzień kończę zaplanowaniem następnego, a zaczynam od sprawdzenia tego, co mam do zrobienia. Nie wkrada się chaos, a ja o wszystkim pamiętam. Wreszcie nie zapominam haseł, a jak nie pamiętam terminu najbliższego meczu swojej ulubionej drużyny, to sprawdzę w kalendarzu. Długo się broniłem przed takimi zabiegami, widać niepotrzebnie. Czy mój świat stał się lepszy, fajniejszy? W sumie to chyba coś w tym jest, takie mam odczucia. Można powiedzieć, że wreszcie się zorganizowałem. W końcu…bo 30 lat już mam na karku.

Jeśli macie jakieś ciekawe rozwiązania dotyczące organizacji własnej pracy, zadań, czy codziennych działań, podzielcie się nimi. Może któreś mi się przydadzą.

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+