Dziś nie jestem zwycięzcą. Dziś poległem. Przegrałem ze swoimi celami, listą zadań stworzoną w aplikacji mobilnej. Niby mnie motywowała. Niby namawiała do wykonania coraz większej liczby zadań. Nie udało się. Jeden – zero dla niej. Ale nie tego oczekuje ode mnie świat. Dookoła krzyczą, że muszę wygrywać codziennie. Każdego dnia muszę odnosić sukcesy, być kimś więcej. Coaching, coaching wszędzie.

Jednak po dniach sukcesów, dumnie wznoszonych kielichach spełnienia, trafiły się momenty słabości. Nie słaniam się na nogach. Nie ląduję ryjem na chodniku. Nie jestem słaby fizycznie, lecz psychicznie. Tak będzie dziś, pewnie jutro, może pojutrze przejdzie. Może pojutrze ponownie będę zwycięzcą. Może wtedy ponownie przywdzieję koszulkę lidera w wyścigu szczurów.

Dziś nie zrealizowałem wszystkich niezwykle pilnych zadań, które miały wynieść mnie na piedestał niewidoczny dla nikogo. Nikt nie będzie dziś bił mi braw, nie przetnę wstęgi, nie uścisnę dłoni celebrycie. Nie pochwalę się w social mediach inboxem zero.

Bo nie. Bo jestem zmęczony. Potrzebuję odpoczynku od spraw około partyzanckich. Od natłoku zadań pojawiających się co chwila w aplikacji, tych powiadomień, które próbuję ignorować. Potrzebuję urlopu od obowiązków. Odpocznę, z czasem przeanalizuję swoje niepowodzenia i pójdę dalej. Czegoś się nauczę, sam z siebie i sam dla siebie. Innym razem będę zwyciężał. Dziś nie.

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+