Dziś nie jestem zwycięzcą. Dziś poległem. Przegrałem ze swoimi celami, listą zadań stworzoną w aplikacji mobilnej. Niby mnie motywowała. Niby namawiała do wykonania coraz większej liczby zadań. Nie udało się. Jeden – zero dla niej. Ale nie tego oczekuje ode mnie świat. Dookoła krzyczą, że muszę wygrywać codziennie. Każdego dnia muszę odnosić sukcesy, być kimś więcej. Coaching, coaching wszędzie.

Jednak po dniach sukcesów, dumnie wznoszonych kielichach spełnienia, trafiły się momenty słabości. Nie słaniam się na nogach. Nie ląduję ryjem na chodniku. Nie jestem słaby fizycznie, lecz psychicznie. Tak będzie dziś, pewnie jutro, może pojutrze przejdzie. Może pojutrze ponownie będę zwycięzcą. Może wtedy ponownie przywdzieję koszulkę lidera w wyścigu szczurów.

Dziś nie zrealizowałem wszystkich niezwykle pilnych zadań, które miały wynieść mnie na piedestał niewidoczny dla nikogo. Nikt nie będzie dziś bił mi braw, nie przetnę wstęgi, nie uścisnę dłoni celebrycie. Nie pochwalę się w social mediach inboxem zero.

Bo nie. Bo jestem zmęczony. Potrzebuję odpoczynku od spraw około partyzanckich. Od natłoku zadań pojawiających się co chwila w aplikacji, tych powiadomień, które próbuję ignorować. Potrzebuję urlopu od obowiązków. Odpocznę, z czasem przeanalizuję swoje niepowodzenia i pójdę dalej. Czegoś się nauczę, sam z siebie i sam dla siebie. Innym razem będę zwyciężał. Dziś nie.

  • Tomasz

    Wiesz, każda porażka nas czegoś uczy. Porażki są nauką często ważniejszą i poważniejszą niż wygrane. Dzięki porażkom zdobywamy doświadczenia i nowe umiejętności, a przede wszystkim wiemy jak następnym razem nie przegrać.

    Jarku silny jesteś, zawsze byłeś i zawsze będziesz. Głowa do góry.

    • Tak jak napisałem, nauczę się czegoś sam dla siebie, bez zbędnego coachingu, który mnie otacza. Dzięki za dobre słowo!

  • umiejetnosc przyznania do własnych błędów i porazek jest wielką rzeczą. kolejną to konsekwentnie dążenie do celu w oparciu o wlasny bagaz doświadczeń.

    tak jak pisze @tomasz: jesteś silniejszy niz myślisz

    • Ja bardziej wysiadam z pociągu coachingu, którego konduktor twierdzi, że codziennie muszę zwyciężać. Nie, nie muszę. Może więcej się nauczę.