W dzieciństwie poznawanie telewizji było czymś niesamowitym. Nie było wtedy serwisów streamingowych, ba, nie mieliśmy komputerów, a o internecie na podwórku nikt wtedy nie słyszał. Szaleństwem było, jak podłączono nam kablówkę, a tam znajdowały się dwa najważniejsze programy – Cartoon Network i Polonia 1. Tam odkrywaliśmy bajki.

Odlotowe wyścigi

To bajka, jak sam tytuł mówi, o wyścigach. Każdy odcinek to inny wyścig, ale biorą w nim udział zawsze te same osoby: Bracia Jaskiniowcy: Grzmot oraz Łomot, Ponura dwójka, Profesor Pat Patent, Red Max, Penelopa Samwdzięk, Super specjalna jednostka, Mrówczy gang, Luke i Miś, Piękny Piotruś, Rufus Piła i Bóbr Wiórek, a im zawsze po piętach deptał czarny charakter w postaci Dicka Dastardly i jego wiernego psa Muttleya. Całość bajki skupiała się na perypetiach czarnego charakteru, który swoimi dziwnymi pomysłami próbował pokrzyżować plany innych uczestników wyścigu, aby stanąć na czele stawki i chociaż raz wygrać. Oczywiście, wszystkie pułapki, które stosował Dick Dastardly były śmieszne, a najczęściej to on sam w nie wpadał.

Yattaman

To typowa manga. Wcześniej nie znaliśmy bajkowego świata, w którym pojawiają się roboty, jakiekolwiek konstrukcje z przyszłości. Yattaman to typowy przykład walki dobra ze złem, ale z podejściem bardzo humorystycznym. Całość fabuły opiera się na walce tria Yattaman w składzie: Gen – Chan, Janet oraz Robbie Robbie, z triem czarnych charakterów zwanych Drombo w składzie: Dronio, Boyakki i Tonzler. Za każdym razem Dronio, Boyakki i Tonzler dostawali od szefa swojej grupy przestępczej Dokurobei zadanie. Trio Drombo zawsze tworzyło jakiegoś robota, który miał za nich wykonać zadanie, oni nim tylko sterowali. Roboty były przeróżne, autorzy puszczali wodze fantazji. Jednak każdy nowy robot musiał się zmierzyć z konstrukcjami stworzonymi przez Yattaman. Jak to w walce dobra ze złem bywało, dobro zawsze zwyciężało i za każdym razem z wielkim wybuchem na koniec odcinka.

Generał Daimos

To już był wyższy stopień wtajemniczenia. Kolejne anime, które już nie było tylko zabawą, ale również nauką. To historia o walce z pozaziemskimi istotami. Całą walkę w imieniu ziemian odbywa Generał Daimos, czyli robot. Jest to konstrukcja pilotowana przez młodego chłopaka o imieniu Kazuya. Mierzy się on nie tylko z wrogami, ale także z przeciwnościami losu. Wraz z kolejnym odcinkiem i następnymi walkami, dorasta, mądrzeje, dzięki czemu mogliśmy w pewnym stopniu budować swój charakter. Co prawda, żaden z nas nie pilotował Generała Daimosa, ale wielokrotnie budowaliśmy zbliżone konstrukcje z klocków Lego.

Z czasem dostrzegaliśmy inne bajki. Ja uwielbiałem Królika Bugsa, w sumie do dziś go uwielbiam, mimo, że mam 29 lat. Bajki o Króliku Bugsie odkrył przede mną tata, którego cierpliwość do mnie w tamtych czasach powinna być po stokroć wynagrodzona.