Podcinanie komukolwiek skrzydeł jest bardzo powszechnym zachowaniem. W końcu nie wszyscy lubimy, gdy inni odnoszą sukcesy, nawet niewielkie. Dlatego też, nigdy nie tolerowałem takiego zachowania wobec siebie.

Narzucone cele wymagają ode mnie pewnych wyrzeczeń, czy to poświęcenia czasu na zdobycie wiedzy, na napisanie tekstu, skontaktowanie się z odpowiednimi osobami. W efekcie tych i innych działań, osiągnięty cel wywołuje niesamowitą euforię. Przez głowę przewija się myśl, że kolejny sukces osiągnięty i oby kolejny też się udało. Cieszę się ja, Żona, rodzina. Jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że osiągnięty cel nie jest mi do niczego potrzebny. Wtedy zastanawiam się, czy deprecjacja mojego osiągnięcia wynika z zazdrości, a może faktycznie niepotrzebnie się trudziłem.

Często jednak jest to zwyczajna zazdrość osoby, która nie osiąga sukcesów, bądź jej się kolokwialnie nie chce. Bo przecież tu gdzie się znajduje jest miło, ciepło i wygodnie. Po co chcieć więcej. Skoro ktoś wychodzi z takiego lub podobnego założenia, raczej nie powinien podcinać skrzydeł komuś, kto dąży do czegoś nowego. Zwłaszcza, jeśli osiągany cel/sukces, tej osobie nie szkodzi.

Jak wspomniałem wcześniej, nigdy nie tolerowałem takiego zachowania wobec moich mniejszych i większych sukcesów. Dlatego też, sam nie podnoszę gardy szydery i zniechęcenia, kiedy ktoś odnosi sukces. Cieszę się szczęściem innych, bo napędza mnie ono wytyczania nowych celów i ich osiągania. Skoro inni mogą realizować swoje cele, to ja również.

Zatem nie podcinaj nikomu skrzydeł, mi również.

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+