Nie bój się, że umarłem, jeśli nie zobaczysz nic na fejsie. Bo przestałem być ekshibicjonistą własnego życia na fejsie. Uważam, że są lepsze formy kontaktu. Przecież masz mój numer telefonu, możesz zadzwonić, zapytać. Nie musisz czyhać na newsa, którego będziesz omawiać ze znajomymi. Nie musisz rozsiewać plotek w świecie małomiasteczkowych celebrytów.

Nie wiesz gdzie pracuję? Gdzieś na pewno. Poziom mojego umysłu i wykształcenia nie pozwala mi należeć do grona niepracującej szlachty kształcącej się w wyższej szkole lansu i baunsu. Nie wiesz gdzie mieszkam? W pokoju z widokiem na betonowe miasto. Nie widać mnie „na mieście”, więc nie wiesz jak wyglądam? Dwie nogi. Tego, ani niczego nowego nie dowiesz się o mnie z fejsa. Bo zacząłem sobie cenić swoją prywatność i przepływ informacji o mnie.

Uciekam coraz bardziej w offline, przez co zacząłem dbać o swoją prywatność w online. Kto wie, może całkowicie zniknę z Facebook’a, którego wykorzystuję jedynie do zarządzania stroną Samolotów. Odrzuciłem Messengera, chociaż są osoby, które uporczywie szukają kontaktu tą drogą.

Mimo to, nie umarłem. Żyję i mam się świetnie. Bez aktualności na Facebook’u.

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+