Kolejny raz w swoim życiu poddaję pod rozwagę priorytety, którymi się kieruję w życiu. Niegdyś, na pierwszym miejscu było odnoszenie sukcesów na płaszczyźnie zawodowej i hobbystycznej, bez względu na ponoszone straty. Zazwyczaj były one ludzkie. Bo chciałem być kimś, czuć, że jestem na fali, która zaniesie mnie do poczucia wiecznego sukcesu i chwały. Chciałem być znany, rozrywany przez pracodawców, dostawać kolejne propozycje współpracy. Zamieszkać w wielkim mieście i mimo sporej ilości mieszkańców być kimś. Po co mi inne życie? Po co czas dla kogoś innego? Tak myślałem.

Pewnego dnia zrozumiałem, że odnoszone sukcesy przestały mnie cieszyć. Nie miałem z kim ich dzielić. Fajnie było dostawać propozycje na teksty. Była z tego kasa, no i co z tego. Nie kupię za to czasu. Nie odzyskam tego co straciłem. Zastanawiałem się po co tak biegnę. W końcu pojawiły się problemy ze zdrowiem. Odezwało się kolano, ciśnienie i pierdut. Kobyłka u płota.

Doszedłem wtedy do wniosku, że pęd za niewiadomo czym wcale nie jest najważniejszy. Gdzieś pogubiłem właściwe priorytety i pora, abym je odnalazł. I odnalazłem. Zdrowie moje, rodziny i nasze bezpieczeństwo stało się wreszcie dla mnie najważniejsze. Dobrze, jak jest kasa, pozwala na lepszy poziom życia. Praca w wielkim mieście nie jest mi już do niczego potrzebna, realizuję się w swojej i odnoszę sukcesy. I chociaż czasem się zapominam, zamartwiam głupotami, to są ludzie, którzy przypominają mi, że zdrowie i bezpieczeństwo jest najważniejsze. Zrozumiałem, że do tych najważniejszych należy też rodzina. I o tym nie musi mi już nikt przypominać.

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+