Od jakiegoś bliżej nie określonego czasu staram się zwalczać w sobie powracanie myślami do tego, co działo się kiedyś, do niedobrego czasu. Dzielnie nie oglądam się za siebie. Nie cofam i nie powtarzam złych wspomnień. Podejmuję wszelkie starania, aby tak było, a jeśli już zdarzy się taka sytuacja, to zamazuję bolesne wspomnienia. Bo po co wracać? Po co o tym myśleć? Zastanawiać się. Tracić zbędnie czas, kiedy może się dziać coś o wiele lepszego.

Chyba lepiej złapać falę i żyć tak, jakby był tylko ten dzień i nic więcej. Doceniać to co się ma wokoło. Każdą chwilę, pracę, rodzinę, przyjaciół, marzenia. Po co się dręczyć jakimiś wspomnieniami wątpliwej jakości? Nastręczać sobie samemu mentalnych problemów. Przecież kolejny dzień może przynieść fajne momenty, przygody. Powtarzam sobie, że spełnię kolejne marzenia, nie będę czekał na to kolejny milion mrugnięć. Idę do przodu, nie spoglądając za siebie, nie patrząc w dół, z dumnie uniesioną głową ku szczęściu. Tworzę nowe tło dla kolejnego dnia bez echa słabych wspomnień.

Przedzieram się w stronę szczęścia. Bez rozpamiętywania. Dostrzegam małe gesty, które wywołują uśmiech. Odnoszę sukcesy i cieszę się szczęściem innych. To dodaje mi mocy i pozwala być superbohaterem.


Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+