Podobno nie powinno się rezygnować z pasji, nawet jeśli nie mamy na nią czasu. Powinno się przeczekać. Podobno. Tak słyszałem. Jednak zrezygnowałem z fotografowania, do którego małymi, bardzo małymi krokami wracam. Niegdyś fotografowanie było dla mnie czymś najważniejszym, robiłem zdjęcia wszędzie, gdzie tylko mogłem. Imprezy, koncerty, wydarzenia kulturalne, zdarzały się też sesje plenerowe. Niesamowicie mnie to kręciło. Jarałem się. Jednak pewnego dnia coś do mnie dotarło. Mianowicie, zbieranie pikseli nie jest wszystkim co najważniejsze, omija mnie przeżywanie tego co widzę przez wizjer aparatu, nie doświadczam tego mentalnie, a może nie potrafiłem tego pogodzić. To tak jakbym fotografował palący się las, ale nie zastanawiał się nad tym faktem, nie przeżywał, że płonie, że dzieje się coś złego. Dlatego nie zbieram tylko piskeli, zbieram wspomnienia.

Wspomnień nikt mi nie podrze

Spust migawki w lustrzance tworzył dla mnie kolejne piksele. Było ich wiele. Każdego dnia je oglądałem, edytowałem, zastanawiałem się co jeszcze mogę z nich wycisnąć. Z uporem maniaka biegałem do drukarni, aby zobaczyć swoją fotkę na papierze. Znacie ten moment – uchwyciliście świetny kadr, dopieściliście go, drukujecie i jaracie się tym, że zobaczycie coś swojego na papierze, będziecie to mogli oprawić, powiesić nad łóżkiem, nad biurkiem, pochwalić się znajomym. Co z tego, skoro zdjęcie może się podrzeć, ramka spadnie, potłucze się i uszkodzi zdjęcie. Co dalej? Nic. Możesz sobie wydrukować ponownie. To tylko piksele. Dlatego zbieram wspomnienia, robię z nich zdjęcia w mojej głowie i układam w albumie tych niezapomnianych. Wracam do nich kiedy chcę. Nikt mi ich nie podrze. Nikt nie zepsuje ramki, którą stanowi mój umysł. One nie spłoną na stosie zapomnienia. To chwile magiczne, przeżywane wewnętrznie, niezmącone przerwą na zrobienie zdjęcia, wywołujące „wow”. W głowie zbieram te wszystkie momenty z dzieciństwa, zabawy w piaskownicy, w chowanego, uciekanie przed psem sąsiadki. Tutaj gromadzę pierwsze miłosne uniesienia, porażki. Pomiędzy nimi skrywam momenty bólu i rozpaczy, bo one też mnie czegoś nauczyły.

Wspomnień nie skasuję z dysku

Nagromadzone wspomnienia leżakują w pomieszczeniach mózgu. Nie są aktywne non stop. Ciągle nie wspominam. Jednak kiedy chcę, to sięgam do odpowiedniego pomieszczenia i już, działa. Taka chwila nosząca znamiona intymności. Nikt mi tego nie zabierze. Przypadkowe działanie nie skasuje wspomnień, jak zdjęć z dysku. Nie mam w umyśle przycisku „delete”. Nie muszę robić kopii zapasowych na zewnętrznych nośnikach, wgrywać danych do chmury. To wszystko siedzi we mnie. Zniszczyć je może jedynie jakaś choroba, ale mam nadzieję, że do tego nie dojdzie.

Wspomnień nie obrobię w Photoshopie – będą naturalne

Wspomnień również nie wyedytuję, będą takie jak je zapamiętam, naturalne. Bez zbędnych zabiegów, koloryzowania, dodawania efektów. Najprawdziwsze, nieulotne, jak dobre perfumy, nie znikają po chwili. Niezmodyfikowane chwile, które dają mi szczęście lub wywołują dyskretny uśmiech na twarzy. Nawet, gdy są złe, nie usunę z nich niechcianych elementów. Wspomnienia zawsze będą prawdziwe.

I tak kompletuję te nieulotne chwile, wspomnienia, które nie są fotografowane. Są moje, nie muszę ich udostępniać na Facebook’u. Nie muszę ich oznaczać, tagować, dodawać znajomych. Siedzą grzecznie i czekają na momenty, kiedy do nich wracam. Zero modyfikacji, ingerencji kogokolwiek. Zbierajcie swoje wspomnienia, bo piksele to nie wszystko. One nie przemijają, nie tracą kolorów i nikt ich Wam nie zniszczy.

Czy nie umiałem połączyć przeżywania chwil z jednoczesnym ich fotografowaniem? Może tak. Dziś się tego uczę. Ograniczam fotografowanie na rzecz mentalnego przeżywania tego co widzę, w czym uczestniczę. Zrobię jedno zdjęcie, nie serię, nie z okiem wiecznie przyłożonym do wizjera aparatu w oczekiwaniu na najlepszy kadr. Bo nie tylko piksele są dla mnie ważne.

  • Pasja jest albo powinna być naturalna potrzeba każdego z nas, niezależnie czy to fotografia, rowery auta… To mobilizuje do ciągłego działania, podejmowania decyzji oraz udoskonalenia umiejętności.

    Nie można z niego ot tak zrezygnować, a jeśli tak się stało to i tak w głębi umysłu, duszy będzie TA myśl. I nie da spokoju, dopóki nie wrócisz do tej pasji

    Także cieszę się, ze wróciłeś do tej pasji, która pozwoli na rozwój osobisty. Nie tylko własnego warsztatu ale i samego siebie.

  • Pasja jest albo powinna być naturalna potrzeba każdego z nas, niezależnie czy to fotografia, rowery auta… To mobilizuje do ciągłego działania, podejmowania decyzji oraz udoskonalenia umiejętności.

    Nie można z niego ot tak zrezygnować, a jeśli tak się stało to i tak w głębi umysłu, duszy będzie TA myśl. I nie da spokoju, dopóki nie wrócisz do tej pasji

    Także cieszę się, ze wróciłeś do tej pasji, która pozwoli na rozwój osobisty. Nie tylko własnego warsztatu ale i samego siebie.

  • Nina

    Twoje przemyślenia są naprawdę wspaniałe. Rób dalej co robisz, dziel się z innymi i zmieniaj świat… Uwielbiam takie osoby jak Ty! Powodzenia 🙂

  • Nina

    Twoje przemyślenia są naprawdę wspaniałe. Rób dalej co robisz, dziel się z innymi i zmieniaj świat… Uwielbiam takie osoby jak Ty! Powodzenia 🙂