Poszukiwanie pracy jest zajęciem wymagającym cierpliwości, czasami nawet stalowych nerwów. Ogłoszenia pracodawców bywają bardzo ciekawe, bardzo zachęcające do aplikowania, jednak często nie dają możliwości zaprezentowania swojej osoby. Zatrudnimy młodego, kreatywnego. Nie masz doświadczenia? To nie zatrudnimy!

Każde ogłoszenie o naborze na jakiekolwiek stanowisko zaczyna się bardzo fajnie. Pracodawcy chcą zatrudniać, szukają ludzi młodych, kreatywnych, ambitnych. Do tego potrzebują kogoś kto chce się rozwijać, jest sumienny, odpowiedzialny i w ogóle debeściak. Kiedy już tak porównujemy wymagania ze swoją osobą, pojawia się uśmiech, że wszystko się zgadza. W tym momencie przechodzimy do punktu ostatniego — „wymaganie 2 letnie doświadczenie na podobnym stanowisku”. Fuck, nie mam doświadczenia. Zamykamy okienko. Koniec.

Minimum 2 lata doświadczenia

W naszym kraju w październiku tego roku stopa bezrobocia wyniosła 11,3 %. Sporo ludzi młodych jest bez pracy. Mimo, że starają się ją znaleźć, to odnoszą klęski. W rozmowach ze znajomymi, którzy poszukują pracy, bądź chcą zmienić dotychczasową, doszliśmy do wniosku, iż to nie jest do końca ich wina, że tej pracy nie znajdują. Bardzo często winę ponoszą pracodawcy. Przeglądając oferty pracy, znajdujemy ciekawe ogłoszenia, na które chcemy aplikować. Jednak odpędza nas jedna rzecz — wymagane doświadczenie, o którym już wspomniałem powyżej. Uważam, że to jest błąd pracodawców, którzy chcą zatrudniać tylko pracowników z doświadczeniem. Jest spora liczba osób, które nie spełniają takiego warunku, ale błyskawicznie się uczą, a poza tym, przemawia za nimi szereg innych pozytywnych cech i umiejętności. Często pracodawcy poszukują pracowników, którzy są młodzi, ambitni, najlepiej bezpośrednio po szkole, ale z doświadczeniem. Należy zauważyć, że studenci dzienni mają największy problem zdobyć takie doświadczenie, bo najzwyczajniej w świecie kiedy? Co prawda uczęszczają na praktyki w trakcie wakacji, ale z różnym skutkiem. Studenci zaoczni, najczęściej pracują, ale w miejscach, gdzie muszą, a nie chcą. Nie mogą również zdobyć doświadczenia na stanowiskach, na które chcą aplikować. Poza tym, jeśli pracodawcy nie dają szans takim osobom, to jak mają zdobyć doświadczenie? Najczęstsze sytuacje są właśnie takie: “Zatrudnimy młodego, kreatywnego. Nie masz doświadczenia? To nie zatrudnimy!”

Nie znasz języka, nie liczysz się

Często zdarza się, że ogłoszenia o pracy zawierają wymóg znajomości języka, najczęściej angielskiego, ale na bardzo wysokim poziomie. Wiadomo, takie mamy czasy, znajomość języka jest potrzebna. Z drugiej strony, nie każdy miał dotychczas czas oraz możliwości podniesienia stopnia znajomości takiego języka. Najczęściej poszukujący pracy opanował język obcy w stopniu, który pozwala zrozumieć słowo mówione i pisane, do tego napisać proste teksty. Pracodawco, przecież masz możliwość wysłać takiego pracownika na kurs języka. Dzięki temu, Ty wykwalifikujesz pracownika, a pracownik będzie za to wdzięczny. Chyba nie warto przekreślać osób, które nie znają języka na super hiper wysokim poziomie. Warto dać szansę.

Szukamy robota

Przeglądając ogłoszenia o naborze na konkretne stanowiska, wywnioskowałem, że pracodawcy poszukują także robotów. Człowiek z odpowiednim wykształceniem, z umiejętnościami i wiedzą, znajomością wszystkich branżowych sztuczek, jest najczęściej pożądanym w strukturach firmy. Istny robot. Gdzie podziała się misyjność pracodawców i chęć wykształcenia pracownika? Dlaczego pracodawca nie chce przyjąć pracownika, który nie miał do czynienia z takim tematem, nauczyć go, sprawić, aby był mistrzem. Bo szkoda czasu. Brudna prawda. Szkoda czasu i pieniędzy. Niech przyjdzie człowiek, którego nie musimy niczego uczyć i niech zawija na zawodowym taśmociągu. Potrzebny jest robot, który przychodzi do pracy, robi swoje, nie zadaje pytań, nie chce nic więcej.

Zatrudnimy, ale na staż, potem się zobaczy

Te „się zobaczy”, często kończy się „nie zobaczy”. W tym czasie pracodawca może poświęcić czas na ukształtowanie pracownika, wyposażenie go w wiedzę i umiejętności, ale potem jest rotacja. Są potrzebni następni, również na staż, bo tak jest taniej. A nie lepiej skorzystać z tego, że posiadamy w firmie pracownika, na którego poświęciliśmy czas i pieniądze, pozwolić na jego rozwój, ale niech pracuje dla nas? Niech będzie coraz lepszy, zdobywa dla nas klientów i osiąga sukcesy. Przecież to świadczy nie tylko o pracowniku, ale też o firmie, w której pracuje.

Taka historia powtarza się w wielu środowiskach, zarówno w moim, jak i Twoim. Poszukiwanie pracy przysporzyć może kompleksów i beznadziejności, bo skoro nie spełniam jednego wymagania, to się nie nadaję do niczego. Błędne założenie, ale często występujące. Pamiętajcie, że trzeba mieć twarde właśnie to miejsce, na którym siedzicie. Więc dbajcie o Wasze tyłki, nie poddawajcie się, szturmujcie pracodawców swoimi CV i próbujcie, próbujcie i jeszcze raz próbujcie. Liczę, że mentalność pracodawców się zmieni i zostaniecie zatrudnieni, dostaniecie szanse. Trzymam kciuki! Wy też trzymajcie!

Tekst ukazał się początkowo na moim poprzednim blogu – Partyzant.IN.

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+