Ile razy byliście w sytuacji, gdy ktoś w waszym otoczeniu męczył się z jakimś zadaniem, czynnością, nie wiedział jak je wykonać, a Wy chcieliście popisać się swoją wiedzą? Hej! Może ja pomogę? Znam się na tym. Tak mówicie. Wasza wiedza została wykorzystana, usłyszeliście dziękuję. Za jakiś czas sytuacja się powtórzyła i nabrała ciągłości. Wasze umiejętności, Wasza wiedza, kto inny ją wykorzystuje, a Wy nie jesteście w stanie odmówić. Znam to.

Kiedy zdobywamy wiedzę i umiejętności, które innym przychodzą z trudem, to traktujemy to jako własny sukces. Cieszymy się. Uśmiech na twarzy mamy od ucha do ucha, a gdyby nie uszy, to dookoła głowy. Przychodzi jednak moment, kiedy chcemy się komuś pokazać. Pragniemy być zauważeni, że potrafimy coś więcej niż pozostali i chcielibyśmy być za docenieni. I co wtedy?

Zaczynamy nową pracę. Być może pierwszą, być może kolejną. Napływ obowiązków powoduje, że jesteśmy w stanie ogólnego zajebania robotą. Mimo to, gdy pojawiają się komplikacje w innej dziedzinie, zakresie, który nas nie dotyczy, a osoby za nie odpowiedzialne nie radzą sobie, chcemy wykorzystać swoje umiejętności, rozwiązać problem. Liczymy na zauważenie, na pochwałę, nie tylko słowną, ale również w postaci wynagrodzenia. Może nie od razu, może za drugim, trzecim razem. W końcu, działanie polegające na wykorzystywaniu nas staje się powszechne. Staramy się, ale nie potrafimy odmówić. I co wtedy?

Uczestniczymy w szkoleniu, które ma na celu nauczyć nas nowych rozwiązań. Szkolimy się, szkolimy i szkolimy. Zdobywamy kolejne stopnie wtajemniczenia. W trakcie szkolenia jesteśmy aktywni, co zauważają pozostali uczestnicy, a są naszymi współpracownikami. Oni olewają sobie szkolenie, bo jak twierdzą „po co im to”. My się staramy. W końcu słyszymy stwierdzenie, że skoro byliśmy aktywni, to mamy odpowiednią wiedzę do wykonywania czynności, o których była mowa na szkoleniu. Spadają na nas kolejne obowiązki z tym związane, a my znowu pokazujemy, że potrafimy, ale nic z tego nie mamy, żadnych profitów. I co wtedy?

Uczestniczymy w zajęciach, na studiach, gdzie frekwencja pozostałej grupy pozostawia wiele do życzenia. Tworzymy notatki, oddajemy prace semestralne na czas, uczymy się na egzaminy. Dookoła reszta kolegów/koleżanek z grupy wykorzystuje zdobytą przez nas wiedzę, ściąga od nas w trakcie egzaminu, mimo, że ani razu nie byli na zajęciach. W przerwach słychać tylko komentarze: „Jak byłeś, to wiesz, poza tym się uczyłeś, więc daj ściągnąć”. I co wtedy?

W rodzinie psuje się komputer. Brat, siostra, wujek, ciocia, daleki kuzyn, narzekają, jeżdżą po pseudo informatykach, płacą niewyobrażalne pieniądze za naprawy, aż w końcu zwracają się do Ciebie. „Przecież studiujesz informatykę, zrób mojego kompa”. „Jarek, Ty tam ogarniasz te laptopy, zobacz co się z moim dzieje”. Robicie raz, drugi, trzeci. Ciągle za darmochę. W końcu, nawet w Święta Bożego Narodzenia dzwoni ktoś obcy, że kupił kompa na gwiazdkę, a on nie działa i żebyście przyjechali go zrobić. I co wtedy?

Na wszystkie zapytania i co wtedy, odpowiem Wam wprost. Dupa. W sytuacjach, gdy sami zadajecie sobie to pytanie, może być już za późno. Pewnie zapytacie dlaczego? Bo nie nauczyliście się na czas odmawiać. Tak, prosta odmowa, którą stosujecie w innych sytuacjach, jest rozwiązaniem również takiego problemu. Rozumiem, że chcecie się pokazać, wykazać swoją wiedzą, możliwościami, umiejętnościami, ale gdy nikt tego nie doceni za pierwszym razem w odpowiedni sposób, to będziecie ciągle wykorzystywani. Można pomóc raz, drugi, ale na tym koniec. W końcu to Wy się staraliście, uczyliście, bywaliście gdzie trzeba, aby zdobyć odpowiednie umiejętności. To Wy poświęciliście na to swój cenny czas, nikt inny. Skoro nikt nie potrafi rzeczy, które Wam przychodzą z łatwością, to może pora, aby te osoby się zastanowiły nad sobą, a osoby stojące wyżej od Was w hierarchii zawodowej nad ewentualnym premiowaniem Waszej wiedzy i starań. Tak samo z rodziną. Pierwsza naprawa kompa dobrze, darmowa, druga może też, ale już trzecia i kolejne nie. Pamiętajcie, że gdyby te osoby wybrały się do serwisu, to by zapłaciły niezłe pieniądze. Wam też się coś od życia należy, tylko musicie doceniać siebie i to, co potraficie. Jeśli Wy siebie docenicie, pokażecie co potraficie, nauczycie jednocześnie odmawiać, to prędzej, czy później, ktoś będzie musiał Was ponownie poprosić o pomoc, ale już nie za darmo, za odpowiednie wynagrodzenie, czy premię.

Tego, sobie i Wam życzę. Starajmy się, aby następnym razem było tak: Hej! Może ja pomogę? Znam się na tym, ale moje umiejętności muszą być wreszcie docenione. Wytrwałości!

Tekst ukazał się początkowo na moim poprzednim blogu – Partyzant.IN.

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+