W głowie budujesz zdania, składasz, poprawiasz, szalejesz ze słownictwem, dobierasz je odpowiednio do sytuacji i osoby, z którą chcesz porozmawiać. Przyglądasz się, obserwujesz niczym wzburzone fale na morzu, a kiedy nabierasz powietrza w płucach i chcesz rzucić swoje lekkie ciało na wspomniane fale to nie potrafisz, czujesz niewład w języku, w zachowaniu. Paraliżuje Cię coś dziwnego, co nie pozwala podejść, zapytać, przywitać, przybić piątki. Nieśmiałość buduje wokół Ciebie mur, którego nie potrafisz zburzyć, ale próbujesz, uderzasz łomem myśli pozytywnych.

Miałeś już z tym problem będąc dziecięciem nieporadnym we wszechświecie. Na podwórku trzymałeś się tylko z dzieciakami, których obraz w Twojej głowie puszczany był codziennie, niczym „Moda na sukces” w czasach jej świetności. Nowi aktorzy w serialu życia byli niepożądani, zakłócali spokój, zmuszali do przezwyciężania własnego lęku przed poznaniem, a tego nie lubiłeś. Kiedy zmuszała Cię sytuacja, byłeś, obcowałeś ciałem, jednak cicho, niezobowiązująco, jakbyś zapomniał scenariusza tego odcinka. Tak było bezpiecznie. Dystans w pełni zachowany.

Oszukiwanie samego siebie było najlepszym wyjściem z sytuacji. Przecież za kilka lat możecie się nawet nie znać, nie witać przemierzając uliczki tego miasteczka. Tak się stało, tak się dzieje. Czy wtedy Ci na tym zależało? Nie, raczej nie. Dziś? Jest inaczej, widzisz i wiesz co straciłeś.

Nieśmiałość spotęgowała każdą część Twojego mózgu. Trzymałeś się zazwyczaj z jedną — dwoma osobami. Tak samo, jak w dzieciństwie, nowe znajomości Cię przerażały, bo co powiem, co zrobisz.

Szkoła bywała dla Ciebie problemem. Miałeś swoją wiedzę, którą zdobywałeś w różny sposób. W końcu jesteś synem nauczycieli, coś powinieneś wiedzieć i tak było. Jednak nie potrafiłeś nigdy tego przekazywać. Gdy nauczyciele na lekcjach zadawali pytania do ogółu, Ty milczałeś, mimo, iż znałeś odpowiedzi na pytania. Nie chciałeś się narażać na wyśmiewanie, gdy powiesz coś źle, bo mimo wiedzy, brakowało pewności.

Poznawanie ludzi i przebywanie w towarzystwie było największym problemem. Jak rozmawiać? Co powiedzieć? Czy w ogóle się odzywać? Kończyło się i czasami kończy na milczeniu, braku wypowiedzianych nawet pojedynczych słów.

Uciekałeś więc w inny świat, bezpieczny dla siebie, internet, muzyka, fotografia. Z czasem pojawiałeś się częściej z aparatem przystawionym do oka. Obierałeś cel, sprawdzałeś kadr i cyk, zdjęcie. Niby fotografia reporterska. Jednak co się z nią dzieje, gdy brakuje odwagi, aby wyciągnąć aparat i zrobić zdjęcie tłumowi, który na Ciebie patrzy? Gdy jesteś w większym mieście, interesujesz się street photo, a boisz się skierować obiektyw w stronę ludzi? Co oni powiedzą? Co zrobią? Nieśmiałość każe schować aparat do torby i pójść dalej, uciec od zainteresowań. Dziś pewnie aparat z fajnym zestawem obiektywów kurzy się na półce lub w torbie rzuconej w kąt.

Nieśmiałość stworzona w głowie i starannie pielęgnowana prowadzi do katastrofy, marnowaniu życiowych szans. Uciekają możliwości poznania ludzi, z którymi możesz wyjść na dobre lokalne piwo, powspominać przy whisky. Zmarnowałeś szansę na rozwijanie fotograficznych pasji, a może Twój kadr zostałby doceniony? Może byś nie klepał w klawiaturkę, tylko fotografował?

Jak pokonać nieśmiałość? Jak ją przezwyciężyć? Chyba pora zrobić rachunek utraconych szans i zauważyć, jak umysłowa blokada w postaci Wiedźmy Nieśmiałości powoduje straty. Zrobiłeś? To dobrze. Widzę, że jest lepiej. Walczysz z tym każdego dnia i całkiem nieźle Ci idzie. Brawo Ty! Uwierz w swojego wewnętrznego superbohatera, zaufaj mocom, które w Tobie drzemią. Twoją siłą jest inteligencja, zamiłowanie, pasja, wykorzystuj to. Mentalnie osiągasz coraz lepszy stan, zmierzasz w dobrym kierunku. Wreszcie nie marnujesz szans, pierwszy cios, drugi, trzeci i pora na kolejne. Dlatego dokończ wpis, nabierz odwagi, zostaw za drzwiami nieśmiałość i zdobywaj świat. Dostajesz szansę, wykorzystaj ją, nie spieprz tego. Do dzieła Partyzancie!

Podziel się wpisem ze znajomymi
Share on Facebook
Facebook
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on LinkedIn
Linkedin
Share on Google+
Google+